Zaskakujące? Nie. To po prostu długo oczekiwane przywrócenie reputacji. Wczoraj linie Air New Zealand ogłosiły modernizację swojego samolotu Boeing 777, nowej klasy biznes, której wprowadzenie na rynek zaplanowano na 2027 rok. I jest tu ważny niuans: siedzenia będą się różnić od tych zainstalowanych w Boeingu 787. Być może to wyjdzie na dobre.

Szczegóły techniczne

Porozmawiajmy o cechach. W sumie siedem samolotów otrzyma od Collins Aerospace nową konfigurację o nazwie „Elevation”. Jest to schemat odwróconej jodełki. I wreszcie drzwi.

Łącznie są 44 miejsca. Rozstaw rzędów wynosi 43 cale. Każde miejsce ma bezpośredni dostęp do przejścia. Aby zapewnić prywatność, środkowe siedzenia są wyposażone w przesuwane przegrody. Ekrany mają przekątną 18 cali. Dźwięk Bluetooth działa. Dostępne są porty USB-A i USB-C. Ale nie próbuj korzystać z MagSafe ani ładowania bezprzewodowego – tutaj nie ma takich portów.

Rozpoczęcie modernizacji pierwszego samolotu planowane jest na marzec 2027 roku. Należy mieć nadzieję, że samolot powróci do lotów już w maju.

Zachowajmy jednak spokój w naszych oczekiwaniach. Projekty renowacji wnętrz zawsze są opóźnione.

Całkowita pojemność samolotu pozostanie na poziomie 342 miejsc, chociaż obliczenia matematyczne dotyczące układu zmienią się nieznacznie ze względu na przestrzeń. Dwa miejsca w klasie Premium Economy zostaną usunięte i dodane zostaną dwa miejsca w zwykłej klasie Economy. Ktoś musi zrobić miejsce na cięższe krzesła.

Dlaczego to jest ważne?

Jeremy Obrien z linii lotniczych nazwał stare siedzenia „wyjątkowo wydajnymi” w swojej pracy. Aktywnie broni obecnego stanu rzeczy. Modernizacja wnętrza została zaprojektowana tak, aby pasowała do ich „światowej klasy usług w stylu kiwi”. Wspomniano także o zmniejszonych wymaganiach konserwacyjnych. Stare salony niszczeją. Nowe wymagają jedynie wyczyszczenia.

Główną zaletą jest tutaj komfort.

Obecne siedzenia w tych 777 pozostawiają wiele do życzenia. Fotele dedykowane na loty długodystansowe powinny oferować coś więcej. Obecna konfiguracja w jodełkę wydaje się nieporęczna w porównaniu do współczesnych standardów. Nowa instalacja rozwiązuje ten problem i przywraca linię lotniczą do grona konkurencyjnych przewoźników. Nawet jeśli nie jest to najnowocześniejsza, futurystyczna technologia. Najważniejsze, że to działa.

Ale jest też dziwna część. Skąd taka rozdwojenie jaźni?

Boeing 787 to inny produkt klasy biznes. Boeing 777 dostaje drzwi od Collinsa. Boeing 787 jest budowany na zamówienie… bez drzwi.

Ta logika nie jest dla mnie jasna. Boeing 777 jest szerszy niż 787, więc nie było żadnych ograniczeń fizycznych wymuszających ten krok. I szczerze mówiąc, standardowe ulepszenie modelu 777 wydaje się bardziej zaawansowane. Tam przynajmniej pasażerowie będą mieli drzwi, za którymi będą mogli odizolować się od świata. Pasażerowie 787 będą musieli zadowolić się bliskością sąsiadów i mieć nadzieję, że nikt nie ukradnie im przekąski.

Dla marki mającej obsesję na punkcie jakości taka niekonsekwencja wydaje się chaotyczna. Ale czasami praktyczność przewyższa poezję.

„Nasze obecne salony Business Premier i Economy… teraz przyszedł czas na podniesienie poprzeczki.”

Bar znajdował się na podłodze. Teraz osiągnęła poziom połowy uda. To jest postęp.

Podsumowanie

Aktualizacja nastąpi. Jest lepiej niż to co mamy teraz. Brak drzwi w Dreamlinerach w porównaniu z bogatą w drzwi modernizacją 777 jest zastanawiający, ale taka jest rzeczywistość.

Czekamy.

A może będziemy narzekać, gdy maj zamieni się w sierpień.