Wiele narodów wyspiarskich żyje w wodzie, a nie w bogactwie. Nie posiadają znaczących zasobów złota, miedzi czy ropy. Co więc mogą sprzedać? Drzewa.

W szczególności tropikalne drewno liściaste.

Wydaje się, że jest to prosta decyzja ekonomiczna. Sprzedaj drewno. Zarabiaj pieniądze. Ale koszty tego procesu są wypalane w krajobrazie. Popyt na ten surowiec na rynku światowym niszczy lasy deszczowe wyspy. To, co kiedyś było gęstym zielonym baldachimem, jest teraz pokrytymi bliznami obrzeżami.

To nie tylko utrata kilku akrów. To upadek całych ekosystemów. Wycinając lasy na eksport, nie tylko usuwasz drewno. Niszczycie płuca wyspy. Gleba zostaje wypłukana. Obieg wody zostaje zakłócony. Zanika różnorodność biologiczna.

Dlaczego te kraje to robią? Bo muszą. Bez zasobów mineralnych drewno jest jednym z niewielu aktywów odnawialnych, na których można szybko zarobić. Jednak „odnawialne” jest niebezpiecznym słowem, gdy tempo wyrębu przekracza tempo odtwarzania.

Jaki jest wynik? Wrażliwe ekosystemy wysp wiszą na włosku.

Popyt na tropikalne drewno liściaste powoduje ogołocenie wyspiarskich lasów deszczowych, zamieniając zielone zadaszenia w zniszczone obrzeża.

To jest brutalna rzeczywistość. Świat pragnie pięknych drewnianych podłóg i wysokiej klasy mebli. Wyspy chcą stabilności gospodarczej. Lasy? Oni po prostu chcą przetrwać.

A teraz przegrywają.

Ukryta cena bogactwa wyspy

Lasy Samoa znikają. Szybko. Jeśli obecne ciemne wyręby będą się nadal utrzymywać, drzew tych może zniknąć w ciągu zaledwie kilku dekad. Ale nie tylko drzewa są zagrożone. Gdziekolwiek pod ziemią czają się minerały, środowisko płaci za to cenę.

Weźmy Nową Kaledonię. Na tym francuskim terytorium znajduje się około 20% światowych zasobów niklu. To oszałamiająca ilość metalu. Ale jego wydobycie zmieniło góry w martwe, krasowe krajobrazy. Deszcze zmywają te niestabilne zbocza, powodując powodzie w dolinach poniżej. Gleba i woda są nasycone toksycznymi odpadami.

Teraz popyt rośnie. Spółki wydobywcze chcą wkroczyć na północny zachód, obszar, który pozostaje w dużej mierze nietknięty. Dla rdzennych mieszkańców Kanaków jest to nie tylko zła wiadomość dla drzew. To zagrożenie egzystencjalne. Ich tradycyjny sposób życia zależy od ziemi, która zachowała się do dziś w swojej pierwotnej formie. Niszcząc je, ich źródła utrzymania zostaną zniszczone.

Cmentarz Księżycowy

Nauru wydaje ponure ostrzeżenie. Od początku XX wieku wyspa pozbawiona jest wysokiej jakości fosforanów. Rasa ta jest niezbędna do produkcji nawozów. Po uzyskaniu niepodległości w 1968 roku Nauru produkowało około 2 milionów ton rocznie.

Pieniądze płynęły jak rzeka. Przez dziesięciolecia mieszkańcy Nauru mieli najwyższy na świecie dochód na mieszkańca. Ale bogactwo miało wysoką cenę. Następnie nastąpił kryzys zdrowotny, w szczególności gwałtowny wzrost zachorowań na cukrzycę. Społeczeństwo podzieliło się pod ciężarem łatwych pieniędzy.

A potem skończył się fosforan.

Dziś Nauru jest bankrutem. Kopalnie są wyczerpane, a turystyka nie jest w stanie wypełnić pustki. Krajobraz przypomina księżycowe pustkowie pełne gruzu. Nie ma sensu tu przyjeżdżać dla widoku. Po łupach nie pozostało nic poza bliznami.

Dlaczego jest to ważne dla podróżnych

Planując podróż nad Pacyfik, widzisz konsekwencje globalnej konsumpcji. Nikiel w Twoim samochodzie. Nawóz na czyimś gospodarstwie. Fosforany w elementach baterii telefonu. To nie są abstrakcyjne pojęcia. Są to rzeczywistości fizyczne przekształcające wyspy.

Odwiedzanie takich miejsc jak Nauru nie wiąże się z luksusem. Chodzi o bycie świadkiem granic wydobycia zasobów. Samoa daje szansę zobaczenia, co pozostało z korony lasu, zanim będzie za późno. Nowa Kaledonia przedstawia wyraźny kontrast: naturalne piękno podważone przez przemysłową chciwość.

Pytanie nie dotyczy tylko tego, czy te środki wystarczą. Pytanie brzmi, kto płaci, gdy brakuje. Czy to są rodziny Kanaków? Społeczność diabetologiczna w Nauru? A może jest to podróżnik, który przybywa oczekując kawałka raju, a zastaje tylko dół?

Odpowiedź określa, czy widzisz cel podróży, czy katastrofę. Większość przewodników pokaże Ci plaże. Niewiele osób wskaże Ci zbiorniki z odpadami kopalnianymi. Ale właśnie w tym leży prawda.