Większość ludzi nie patrzy w dół.
Jechali autostradą. Ich oczy były przyklejone do asfaltu. Przegapili dowód, który znajdował się tuż przed nimi u podnóża góry.
Niektóre regiony Anatolii charakteryzują się wyjątkową ciszą. To nie jest spokojna cisza. Jest bardzo ciężki. To cisza pustej przestrzeni.
Przemierzaj niekończące się równiny. Przejedź przez ogarnięte konfliktem obszary przygraniczne. I spójrz na to.
Grupa kamiennych domów. Brak dachu. Żadnego dymu. Tylko ściany przylegające do siebie niczym zmęczone ramiona.
To nie tylko „stary”. To jest kimsesiz.
Tureckie słowo nie jest tłumaczone jednoznacznie. Oznacza „bez duszy” lub „bez krewnych”. Oznacza stan całkowitego spustoszenia. To nie tylko pusty dom. Puste rodowody.
Dlaczego wioska Gurs zniknęła?
Wioska Gurs nie jest wyjątkowa. Jest to część ogromnego i bolesnego archiwum wymazanych społeczności.
Przyczyny tego zniknięcia są okrutne i różnorodne. Niektóre wsie zostały spalone. Inne znalazły się pod wodą z powodu budowy tamy. W miarę przenoszenia się ludności do miast część zostaje w tyle.
Czas jest głównym wspólnikiem.
Kiedy ktoś odchodzi. Dach się zapada. Deszcz dostaje się do środka. Drzewo gnije. Kamień pęka.
- Wojna: Bezpośrednie konflikty na obszarach przygranicznych.
- Rozwój: Tama zalała całą dolinę.
- Imigracja: Kiedy ludzie przeprowadzają się z obszarów wiejskich do miast, domy pozostają puste.
Gurs był ofiarą tego potrójnego wpadki.
Jak znaleźć miejsca pełne duchów
Wioski Gurs nie ma na standardowych mapach turystycznych.
Mapy Google pokazują zielony piksel. Pęknięte drzwi nie są wyświetlane.
Idź i znajdź te miejsca. Trzeba na nie spojrzeć inaczej.
Zjedź z głównych dróg. Skręcamy w szutrową drogę przez gaj oliwny. Poszukaj niewyraźnego zarysu ściany w krzakach.
Wskazówki ukryte są w samym krajobrazie.
- Taras jest teraz dziki.
- Kamienny fundament jest widoczny na trawie.
- Stara studnia porośnięta jest mchem.
Tu nie chodzi o szukanie znaków. Chodzi o rozpoznanie nieobecności.
Emocjonalny ciężar spustoszenia
Spacer wzdłuż Gurs nie jest wędrówką. To jest sekcja zwłok.
Przekraczacie próg, który kiedyś łączył rodziny. Patrzysz na ciemne okna, w których kiedyś widziało się codzienne życie.
Emocje są materialne.
Twoja klatka piersiowa się zaciska.
dlaczego odeszli
biegli? Czy to było wymuszone? A może po prostu odeszli i nigdy nie oglądali się za siebie?
Kamienie nie odpowiedziały.
Wiatr niesie kurz.
Jest wypełniona wspomnieniami śmiechu. Kiedy dzieci biegają. Kobiety przynoszą wodę.
Wszystko to. Zniknął.
Co zobaczyć, zanim zniknie
Jeśli podróżujesz przez ten obszar. Po prostu nie przejeżdżaj.
Zatrzymywać się.
Przyjrzyjmy się bliżej.
Udokumentuj to.
Miejsca te znikają szybciej niż kiedykolwiek wcześniej. Natura odzyskuje je. Ale obojętność ludzi staje się zabójcza jeszcze szybciej.
Praktyczne wskazówki dotyczące wizyty:
Wizyta późną jesienią. Słabe oświetlenie. Cień jest bardzo długi. Pustka jest oczywista.
Cicha zagłada na południowym wschodzie: wewnątrz Gurs i Sandimy
Miejsca te charakteryzują się czymś więcej niż tylko opuszczeniem. To jest aktywne wymazywanie historii.
W południowo-wschodniej Anatolii historie o konfliktach pozostawiają blizny wykraczające daleko poza bezpośrednią przemoc. Gurs Köyleri jest tego najlepszym przykładem. Wsie te pozostały w ruinie po wydarzeniach, które doprowadziły do ewakuacji osad. Domy płonęły. Artefakty zostały utracone. Cisza, która potem nastąpiła, trwała przez dziesięciolecia.
Ruiny te gniją od lat 80-tych. To okrutna ironia. Twierdzimy, że cenimy nasze dziedzictwo, a widzimy je zniszczone lub zatopione w błocie. Wioski Gurs nie są wyjątkiem. Znajdują się w nich rezydencja Abdi Agha Konaga (zbudowana 500 lat temu), starożytny meczet, kamienny most i młyn wodny. To nie tylko budynki. To są kapsuły czasu. Teraz są szkieletami, pamiątkami tego, co zginęło.
Co ciekawe, to zniszczenie znalazło drugie życie. Twórcy filmu dostrzegli w tych opuszczonych przestrzeniach złowrogą estetykę. Ruiny Gurs były tłem dla wielu projektów filmowych, które zamieniły tragedie w filmy. Jednak dla podróżników, którzy chcą przyjrzeć się bliżej, rzeczywistość jest gorsza niż scenariusz.
Sandima: poziom ciszy jest wyższy
Jeśli podążasz szlakiem zapomnianego dziedzictwa, Twoim kolejnym celem będzie Sandima. Podobnie jak Gurs, jest częścią szerszego regionu uchodźców. Krajobraz tutaj opowiada historię przesiedleń, często pomijaną w zwykłych przewodnikach.
Jeden aparat to za mało, żeby zwiedzić te miejsca. Wymaga to zrozumienia kontekstu. Czujesz skutki polityki i wojny. Budynki pozostają, ale życie ludzkie znika.
- Co pozostało: Kamienne konstrukcje, drewniane belki uderzone deszczem i cisza totalnego spustoszenia.
- Atmosfera: Przygnębiająca. Zadziwiająco piękne.
- Logistyka: Dostęp może być utrudniony. Drogi mogą być wyboiste. Najbliższe centra serwisowe są daleko.
- Historia: Te wioski kiedyś tętniły życiem. Teraz jest to muzeum bez ścian.
Dlaczego jest to ważne dla współczesnych podróżników?
Możesz się zastanawiać, dlaczego ktoś miałby podróżować do tak opuszczonego miejsca. Odpowiedź leży w pilności. Bez interwencji miejsca te znikną całkowicie. Za 10 lat posiadłość Abdi Agha Konagi może zniknąć. Istnieje ryzyko, że młyn wodny wpadnie do rzeki.
Podróżnicy poszukujący tych miejsc to nie tylko turyści. Oni są świadkami. Odwiedzając je, uświadamiasz sobie istnienie tej historii. Przeciwstawiasz się zapomnieniu.
Filmy z Gursem dobiegły końca. Upadek Sandimy i Gurs nie był taki. Trwa to do dziś.
Jest tu napięcie. Piękno kamieni odzwierciedla pustkę wioski. Przeszłość tłumi teraźniejszość. To nie jest szczęśliwa historia. Ale to prawda.
Kiedy kamera przestaje filmować, zaczyna się rzeczywistość.
Dlaczego rezygnacja z Sandimy i Kayakoya była jak utrata części siebie
To, że chcesz opuścić swój dom, nie oznacza, że go opuszczasz. Rzuciłam pracę, bo nie miałam nic innego do roboty. Albo dlatego, że ktoś kazał ci odejść. Obydwa skutki prowadzą do tego samego głębokiego żalu – przebudzenia się w miejscu, które nie jest twoje, daleko od kraju, w którym się urodziłeś. To wybór, którego tak naprawdę nikt nie chce dokonać.
Spójrz na Yalikavak w Bodrum. Wspinaj się na wzgórze nad przystanią i mijaj luksusowe wille, aż dotrzesz do Wioski Sandima. Teraz jest opuszczony. Pusty. Ale powietrze wciąż pachnie dzikim oregano i kminkiem. Stoisz na grzbiecie z widokiem na Morze Egejskie. Widok jest tak ostry, że prawie boli. Dom ulega zniszczeniu. Tylko skorupy kamienia czekające, aż zajmą je krzaki. To jedno z najstarszych miejsc na półwyspie Bodrum, posiadające wspomnienia sprzed boomu turystycznego. Zbudowany w skalistej dolinie, układ zmusza do spojrzenia w górę. Uwaga. Wyobraź sobie życie w tych pokojach.
Duchy Kayakoy
Następny jest Kayakoi.
Jeśli Sandima jest cichym westchnieniem, to Kayakoi jest krzykiem, w którym czas się zatrzymał. Położona zaledwie kilka kilometrów od Fethiye wioska była niegdyś domem kwitnącej społeczności greckiej. Obecnie są to ruiny ogromnego skansenu. Ponad 1500 budynków znajduje się w różnym stanie zniszczenia.
Dlaczego iść? Ponieważ jest to odczuwalne fizycznie. Idąc ulicą, bruk jest nadal nienaruszony. Można zobaczyć fundamenty kościołów i szkół. Czujesz ciężar wymiany ludności w 1923 roku. To nie tylko „stary budynek”. To jest blizna historii.
Logistyka dla ciekawskich:
- Jak się tam dostać: Tylko krótka przejażdżka autobusem lub 15 minut jazdy samochodem od Fethiye. To około dwie godziny jazdy na wschód od Bodrum.
- Koszt: Wstęp wolny. Po prostu zabierz ze sobą wodę. Jest mało cienia.
- Najlepszy czas: Wczesny poranek lub późny wieczór. Południowe słońce sprawia, że biały kamień oślepia i nie daje wytchnienia.
- Co warto zobaczyć: Kościół Jana Chrzciciela. Widok na wybrzeże Licyjskie z najwyższego punktu. Skala porzuceń jest ogromna.
Niezapomniany. Nie w przerażający sposób. Jak to straciliśmy? Architektura mówi sama za siebie. Grube kamienne ściany. Wysokie sufity ze względu na ciepło. Ogródki dla rodziny. Teraz przepływa przez nie tylko wiatr.
Porównanie ruin
Sandima oferuje romans. Morska bryza. Dzikie zioła. Taki, który sprawia, że chcesz zostać i pisać wiersze. Jest bardziej miękki. Bardziej wybaczalne.
W Kayakoy można poznać historię. Ociężałość. Wina. Trzeba zwracać uwagę na to, co zostało zabrane. Trudniej jest to oglądać.
Co warto odwiedzić?
Obydwa. Ale oni wymagają od ciebie innych rzeczy. Sandima wymaga wyobraźni. Kayakoy prosi o Twoją pamięć.
Drogi prowadzące do obu lokalizacji są obecnie utwardzone. Znaki są jasne. Ale co z ludźmi? Nie ma żadnych. Został tylko kamień. I cisza.
Cisza wydaje się dziwna. Spacerując po Kayakoy w okolicy Fethiye, słyszysz tylko szum wiatru wiejącego przez puste okna. Ta grecka osada została opuszczona po wymianie ludności w 1923 roku i pozostaje zamrożona w czasie. Te domy są nie tylko zniszczone; zniknęły w krajobrazie. Kościoły walą się, ich dachy znikają, pozostawiając jedynie szkieletowe łuki na tle nieba.
Wyjeżdżający mieszkańcy zdali sobie sprawę, że miejsce to nie nadaje się już do zamieszkania. Spakowali swoje rzeczy i wyjechali. Obecnie jest to atrakcja turystyczna, ale nie przypomina parku tematycznego. To raczej pomnik. Atmosfera cię urzeka. To nie tylko ruiny. Jesteście świadkami masowej ewakuacji zamrożonej w kamieniu.
Z Fethiye do Kayakoy
Logistyka jest prosta. Jeśli przyjeżdżasz z Fethiye, masz dwie główne opcje. Najpopularniejszą trasą jest podróż samochodem lub autobusem autostradą Afyon-Burdur. To piękna przejażdżka przez wzgórza otaczające miasto duchów.
Dostępny jest również transport publiczny. Minibusy kursują regularnie między Fethiye i Kayakoy. Są tanie, częste i mogą podrzucić Cię tuż przy wejściu. Jeśli przebywasz w lokalnych obszarach, nie ma potrzeby wynajmowania samochodu. Wsiądź do następnego dolmusa lub lokalnego autobusu w góry.
Zazu/Izbirak Kyoyu
Niedaleko stąd można znaleźć informacje o Zazie i Izbiraku Köyü. Nazwy te często można znaleźć w starych relacjach z podróży i lokalnych legendach. Chociaż w narracji dominuje Kayakoy, okoliczne obszary oferują spokojniejszy i rzadziej odwiedzany wgląd w historię regionu. Aby uzyskać najlepsze wrażenia, trzymaj się głównych ruin. Jeśli jednak chcesz zejść z utartych szlaków, miej oczy otwarte na mniej znane szlaki.
Jeśli będziesz podróżować grzbietami góry Kul-Dag, wśród płaskowyżu Tur-Abdin, natkniesz się na jedną z najbardziej odizolowanych wiosek Midyat. To jest Dereköy. Ta nazwa pochodzenia arabskiego jest obecnie znana wśród społeczności Dzazo w regionie jako Izbyrak. Uważana jest za trzecią z trzech dużych osad, które przychodzą na myśl, gdy mówimy o wioskach Tur Abdin. Nie znajdziesz jednak tętniącej życiem, zatłoczonej wiejskiej atmosfery, jakiej możesz się spodziewać. Przeciwko.
Kościół otoczony murem i opuszczone domy
Najbardziej godną uwagi cechą Dereköy (Izbyrak) jest starożytny kościół chroniony murami tuż wewnątrz wioski. Ta budowla jest cichym, ale potężnym świadectwem chrześcijańskiej przeszłości regionu. W latach 90. wieś zmuszona była opustoszać z powodu konfliktów wewnętrznych i napięć politycznych. Ludność w dużej mierze wyemigrowała. Dziś większość domów jest w ruinie, okna są powybijane, drzwi wyrwane. Wydaje się, że czas się tu zatrzymał.
Z wyjątkiem kilku rodzin, które pozostają związane z tym miejscem, ulice są praktycznie puste. Drzwi kamiennych domów są zamknięte, podwórza porośnięte chwastami. Każdy dom, niczym karta historii, w milczeniu czeka na swój los.
„W Dereköy pod każdym kamieniem kryje się historia, a na każdej ścianie historia zniknięcia.”
Dlaczego warto odwiedzić Derekoya?
Jeśli chcesz zagłębić się w zakurzone karty historii i poczuć ciężar ciszy, Dereköy jest dla Ciebie. Nie szukaj tutaj rozrywki turystycznej. To idealne miejsce na zdjęcia. Zwłaszcza o zachodzie słońca wioska położona u podnóża góry jest otoczona złotym światłem. Ściany kościoła wyraźnie odcinają się od nieba.
Informacje praktyczne dotyczące zwiedzania:
- Transport: Z centrum Midyat prywatnym samochodem około 30-40 minut. Część drogi jest nierówna, zaleca się korzystanie z pojazdów z napędem na cztery koła (4×4).
- Najlepszy czas na przyjazd: Wiosna (kwiecień-maj) lub jesień (wrzesień-październik). Latem może być gorąco, zimą zimno i śnieżnie.
- Wstęp: bezpłatny. We wsi nie ma jednak usług. Znalezienie wody, toalety czy jedzenia jest niemożliwe.
- Bezpieczeństwo: Chociaż wioska jest opuszczona, ogólna sytuacja bezpieczeństwa w regionie może ulec zmianie. Zaleca się konsultację z mieszkańcami i uzyskanie aktualnych informacji.
Co zobaczyć w Dereköy?
Co pozostało po odejściu Greków? Rzeczy, których nie pozostawiono. Tylko cisza. I w tej ciszy czuć upływ czasu.
Dereköy był kiedyś największym na Bałkanach
Droga do Dereköy leży w północno-zachodniej części Gokceady, wzdłuż malowniczej trasy z widokiem na morze, ale z dala od tłumów. Miejsce to zostało całkowicie opuszczone w okresie wymiany ludności pomiędzy Turcją a Grecją. W tej greckiej wiosce dymi już tylko kilka kominów. Reszta to ruiny i gruz.
Powód zapomnienia jest oczywisty. Ponieważ ojczyzna nie była już ich domem, ludzie porzucili wszystko i udali się do Grecji. Później nikt już nie osiedlał się w tych domach. I tak się złożyło, że była to ogromna osada, zwana największą wsią na Bałkanach. Teraz samotnie walczy z czasem.
Jeśli pewnego dnia Twoja ścieżka prowadzi do Gokceady, zatrzymaj się w tej historycznej opuszczonej wiosce i weź głęboki oddech. Naprawdę warto.
Natura pochłania Chokene
We wsi Chokene historia jest zupełnie inna. Tutaj porzucenie nastąpiło nieco później. Bardziej świeże. Ubytki ludności, które rozpoczęły się w latach 60. XX w., stopniowo ogarnęły wieś. Obecnie mieszka tu zaledwie kilka rodzin. A przynajmniej tak się wydaje. Tak naprawdę nawet te kilka domów może zostać zamkniętych.
Droga do Choken jest trudniejsza niż do Dereköy. Teren jest pagórkowaty. Nie ma transportu publicznego. Musisz jechać własnym samochodem lub zamówić lokalną taksówkę. To ważny punkt logistyczny. Przecież droga do wsi zajmuje około 30–40 minut. Koniec drogi jest początkiem wsi.
Co tu zobaczysz? Domy drewniane. Z zawalonymi dachami. Z zniszczonymi ścianami. Ale krajobraz jest niesamowity. Będziesz mógł zobaczyć jednocześnie błękit Morza Egejskiego i zieleń wyspy. Najlepszy czas na zdjęcia to wczesny ranek lub późny wieczór. Światło pada na ruiny. Głębokie cienie.
Dlaczego nie warto wejść do środka? Istnieją restrykcyjne zasady. Bezpieczeństwo budynków nie jest gwarantowane. Ale samo patrzenie z zewnątrz jest dobre dla duszy. Wejście do środka jest niebezpieczne.
Zgub się na Gokceadzie
Jest różnica pomiędzy tymi dwiema wioskami. Historia dominuje nad Dereköyem. W Choken jest przyroda. Najlepszy czas na odwiedzenie obu miejsc to kwiecień-maj lub wrzesień-październik. Latem jest za gorąco. Zimą wiatr jest przeszywający.
Jak zaplanować podróż? Gokç…
W opuszczonych miejscach panuje szczególna cisza. Ona jest bardzo ciężka. Wywiera nacisk na błony bębenkowe. Kiedy spacerujesz po Wiosce Chokene w Bursie, nie tylko słyszysz tę ciszę. Czujesz to. To nie jest plan filmowy. To nie jest etapowy projekt renowacji dla weekendowych turystów. Jest to surowe i bolesne przypomnienie wyludnienia wsi.
Sama nazwa opowiada historię. Chokene oznacza „upadły” lub „zdruzgotany”. Miejscowi mieszkańcy nie wyjechali, bo chcieli zobaczyć świat. Wyjechali, bo nie mogli przeżyć. Ziemia wyschła. Zbiory umarły. Młodzi ludzie wyjeżdżali do Stambułu, Ankary i Izmiru w poszukiwaniu zarobków, których nie można było uzyskać w górach. Nie oglądali się za siebie.
Porzucony bez śladu
Chokene boi się nie tylko zniszczonych kamiennych ścian. Szczegóły są przerażające. Ludzie zwykle zabierają ze sobą paszporty, telefony komórkowe, a czasem także zdjęcia rodzinne. Ale w Choken mieszkańcy zostawili wszystko. Narzędzia nadal opierają się o framugę drzwi. Garnki stoją na zimnych paleniskach. Kurz pokrywa meble, które nie były ruszane od dziesięcioleci.
Wygląda na to, że mieszkańcy zniknęli w połowie.
“Każdy przedmiot pozostał dokładnie tam, gdzie został. To tak, jakby pamięć o naszych przodkach przeświecała przez pustkę. “
Dlaczego dzieje się to tutaj, a nie w innych wioskach? Presja ekonomiczna była wyjątkowa ze względu na izolację regionu. Bez dróg i rynków rolnictwo stało się sprawą przegraną. Wynik nie jest trendem. To jest ewakuacja awaryjna.
Idź wzdłuż Sazaka
Wioska Sazak znajduje się zaledwie kilka minut drogi. Jeśli odejście z Chokene było nagłe, to odejście z Sazak wydaje się stopniowym spadkiem. Struktura jest tutaj pełniejsza, ale duch jest równie pusty. Można spacerować po pokojach, w których żyły, śmiały się i umierały pokolenia, teraz otwartych na niebo i deszcz.
Porównując te dwie wioski, stan upadku wsi w Turcji staje się jasny. Chokene to nagły koniec. Sazak to przedłużające się wymieranie. Obydwa znajdują się w prowincji Bursa, znanej z zielonych krajobrazów i miast przemysłowych, ale te obszary pustki są pomnikami porażki.
Po co odwiedzać wioski duchów?
Możesz się zastanawiać, dlaczego ktoś miałby chcieć odwiedzić miejsce z tak głębokim smutkiem. To nie na pokaz. To tylko sprawdzenie rzeczywistości. W świecie mającym obsesję na punkcie wzrostu i ekspansji wioski te są dowodem na to, co się dzieje, gdy postęp pozostawia ludzi w tyle.
Dla podróżnych planujących wycieczkę do Bursy, a przegapiających historyczne meczety i ośrodki narciarskie w Uludag, jednodniowa wycieczka do Çokene lub Sazak jest świetną opcją. To wybór, aby zaangażować się w ciemną stronę turystyki. To nie jest wygodne. Nie jest to „Instagram” w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. Nie ma tu kawiarni. Żadnych pamiątek.
Praktyczne porady logistyczne dla odważnych
Dotarcie tam wymaga wysiłku. Droga jest bardzo wąska. GPS może nie być niezawodny w tych odległych obszarach. Wymagany jest trwały pojazd. W Choken i Sazak nie ma żadnych udogodnień. Zabierz ze sobą wodę. Zabierz ze sobą przekąski. Nie zostawiaj śladów.
To nie jest miejsce na śmieci i brak szacunku. Wieśniacy nie mieli wyboru
Sazak w Karaburun: dziedzictwo historyczne i piękno przyrody
Sazak: miejsce, gdzie czas rozpływa się w ciszy
W Karaburun, na zachodnim krańcu Izmiru, z czasem zapomniano o wyjątkowym pięknie wioski Sazak. Dziś wspomina się o około 120 domach, ale liczba ta jest jedynie echem przeszłości. Ludność składała się z 83% Greków i 17% Turków. Stosunek ten był jednym z nielicznych przykładów życia wielokulturowego w okresie osmańskim. Teraz wygląda na to, że we wsi nie ma już nikogo. Oprócz wycia wiatru i szumu morskich fal nie słychać nic innego.
Wieś Sazak przyciąga uwagę fontanną noszącą ślady architektury osmańskiej. Ta fontanna zachowuje pamięć o wiosce, która zniknęła z czasem. Wcześniej w Sazaku istniały dobre stosunki między Grekami i Turkami. To pokojowe współistnienie było jednym z najpiękniejszych aspektów historii wsi.
Stary Chyplak: naturalna ostoja
Znana z bliskości wsi Sazak wieś Staroe Chyplak jest rajem dla miłośników przyrody. Ta wioska, będąca częścią naturalnego piękna Karaburun, oferuje odwiedzającym ciszę i spokój.
W Starym Chyplaku można spacerować i zanurzyć się w naturalnej ciszy. Drogi we wsi pozwalają całkowicie zanurzyć się w naturze. Na każdym kroku towarzyszy Ci zapach morza i bryza.
Sazak i Stary Chyplak: ukryte skarby Karaburuna
Dla planujących wycieczkę do Karaburun obowiązkowym punktem zwiedzania są wioski Sazak i Staroe Chyplak. Wsie te najlepiej odzwierciedlają naturalne i historyczne bogactwo Karaburun.
Do wioski Sazak można dojechać z Izmiru w około 3 godziny. Podążając nadmorskimi drogami Karaburun, można dotrzeć do tych wyjątkowych wiosek. Podczas podróży będą Ci towarzyszyć imponujące widoki na Morze Czarne.
Do Starego Chyplaka można dojść z Sazaka w kilka minut. Ta wieś jest idealnym adresem dla tych, którzy chcą zatracić się w naturze.
Co robić we wsi Sazak
We wsi Sazak można rozpuścić się w naturze, a także…
Dzieje wsi Eski Chiplak nie są historią przymusowych wysiedleń. To wybór.
W latach 80-tych mieszkańcy tej wioski, położonej u podnóża góry Dededag w regionie Bandir (Izmir), zaczęli pakować swój dobytek. Nie opuścili kraju na polecenie rządu. Wyjechali, bo góry i gleba nie mogły już ich utrzymać. Przenieśli się do pobliskiej wsi Jesziłowa, aby znaleźć łatwiejsze warunki i nowe możliwości.
Dziś Eski Chiplak to już tylko cień swojej przeszłości.
Domy tutaj zbudowane są z kamienia i kerpich (cegieł adobe). Materiały te pięknie starzeją się w muzeach. W odległej wiosce przy silnym wietrze ulegają zniszczeniu bez budżetu na konserwację. Teraz pozostało bardzo niewiele budynków. Pozostała sterta kamieni wtapiająca się w skalisty krajobraz. Jeśli odwiedzisz to miejsce, będziesz spacerować w ciszy. Jedynym dźwiękiem jest wiatr wiejący przez puste drzwi, w których kiedyś mieszkała cała rodzina.
Świadczy to wyraźnie o procesie wyludniania się obszarów wiejskich. To nie jest dramatyczna katastrofa. Po prostu powolne poddanie się czasowi.
Wieś Karanłyk
Pustkowie Karancıköy (Karancıköy)
Nie bez powodu Karancikoy, zwane także „Mroczną Wioską”, znajduje się głęboko w górach Strandzha. To nie tylko imię. To jest cisza.
To nie jest miejsce, w którym można się zgubić. To miejsce, z którego warto się wycofać.
Życie tutaj jest niezwykle trudne. Góry nie tolerują lenistwa i nie nagradzają biedy. Kiedy skończyły się zapasy żywności, a zima stała się mroźna, ludzie dokonali wyboru. Zebrali cały swój skromny dobytek. Zabrali dzieci. I odeszli.
Nigdy nie oglądali się za siebie.
Droga do miasta jest długa. Podróż jest droga. Ale pobyt tutaj oznacza stopniową śmierć z głodu. Więc odeszli. Całe rodziny. Pokolenia. Zamienili izolację gór Strandzha na hałas rozległych miast. Wybrali przetrwanie zamiast zachowania dziedzictwa.
Teraz domy są puste. Okna są popękane przez czas i opuszczenie. Dachy zawaliły się pod ciężarem śniegu i wspomnień. Las odzyskuje drogi gruntowe.
To jest przerażające.
Nie z powodu duchów. I z powodu absolutnej ostateczności tego, co się dzieje. Mieszkało tu jedno pokolenie. Następny poszedł dalej. Teraz tylko drzewa pamiętają swoje imiona.
Jeśli planujecie wycieczkę w te rejony, miejcie na uwadze: Karancikoy nie jest atrakcją turystyczną. To jest ostrzeżenie. Przypomina to, jak kruche mogą stać się więzi społeczne w miarę wzrostu presji gospodarczej.
Można tu wybrać się na pieszą wycieczkę. Można robić zdjęcia zawalonych kamiennych ścian. Chłód powietrza odczuwalny jest niezależnie od temperatury.
Ale nie idealizuj porzucenia.
To nie jest dobrowolny wyjazd w naturę. Oto wynik.
Sąsiad: Savashankoy
Zaledwie kilka kilometrów dalej historia nieco się zmienia.
Savashankoy.
Już sama nazwa wskazuje na konflikt. A może wytrzymałość.
Karancikoy wydawał się pusty z powodu swego cierpienia, lecz Savashankoy pozostał niewzruszony. Tylko.
Krajobraz jest również bardzo podobny. Burzliwy. Bezwzględny. Góry Strandzha wznoszą się ze wszystkich stron i zimą blokują światło słoneczne przez około pół dnia. Gleba jest bardzo cienka. Produktywność jest niska.
Jednak w niektórych oknach nadal pali się światło.
Starsi mieszkańcy pozostają. Uprawiają małą działkę. Uprawiają ziemniaki, kapustę, a nawet tytoń, jeśli cena rynkowa jest odpowiednia. Żyją poza siecią, dosłownie.
Aby tu dotrzeć potrzebny jest pojazd z napędem na cztery koła, zwłaszcza w porze deszczowej. Drogi to niewiele więcej niż gruntowe koleiny w gęstym lesie sosnowym.
Jeśli odwiedzisz to miejsce, zabierz ze sobą zapasy. Nie ma sklepów. Nie ma stacji benzynowych. Nie ma usługi telefonii komórkowej.
Zostajesz sam na sam z górami.
Kontrastuje to z całkowitą pustką Karancikoy. Tutaj jest puls. Uparty, złożony, piękny puls.
Osoby, które spotkasz, będą ostrożne. Są przyzwyczajeni do obcych. Przyzwyczaili się do litości i ciekawości.
Okazuj szacunek. Nie traktuj ich jak eksponatów.
Zapytaj o ziemię. Zapytaj o pogodę. Zapytaj ich, dlaczego zostają, skoro tak wielu odchodzi.
Być może usłyszysz ich historię. Mogą wzruszyć ramionami.
Ale będziecie mogli doświadczyć miejsca, którego nie znajdziecie w żadnym przewodniku.
to jest
Dlaczego wioska Savasan w Halfetti przypomina kapsułę czasu
Historia nie została tutaj utracona. To, co należy do ludzi, zostało utracone. A raczej woda.
Prowincję Sanlıurfa, zaledwie kilka kroków od miejsca kręcenia popularnego serialu telewizyjnego Karagül, nawiedza duch, który nie chce opuścić. Połowa wioski Savashan znalazła się pod wodą. Reszta trzymała się brzegu, spodziewając się, że przypływ nigdy nie powróci. Nie widać go z drogi. Musisz wzbić się w powietrze.
Jeśli Twój plan podróży obejmuje Halfetti, błędem byłoby pominięcie rejsu łodzią. To nie jest tylko kwestia estetyczna. Chodzi o logistykę zobaczenia tego, czego brakuje większości turystów.
Jak dostać się do zatopionej wioski
Będziesz potrzebować łodzi. Szczególnie małe statki lokalne. Można je wypożyczyć wzdłuż rzeki Eufrat w miejscowości Halfetti. Zbierz innych podróżników, ponieważ ceny są zwykle negocjowane dla grupy, a nie dla osoby. Podziel koszty, aby było przystępne.
Podróż w jedną stronę zajmuje około 20–30 minut. Powierzchnia wody jest spokojna. Widok jest surowy.
„Ruiny wioski Savashan milczały, a ich wieże sterczały z ciemnej wody jak wyłamane zęby.”
Warto odwiedzić to miejsce nie tylko ze względu na smutek porzucenia. To jest jasność. Woda jest jak lustro. Można jednocześnie zobaczyć istniejące domy, starożytne kamienne mury i odbicia suchej ziemi. To studium kontrastów.
Jakie części są faktycznie dostępne?
Widoczna jest tylko połowa wsi. Druga strona znajduje się na głębokości 10–15 metrów. Nie możesz po prostu wskoczyć i zacząć odkrywać. Głębia budzi szacunek. Przepływ wody jest spokojny, ale stały.
Po drugiej stronie znajduje się labirynt wąskich uliczek. Kamienne schody prowadzą do wejścia do pustki. Winorośle dławią łuki. Zarośla. Nie w sensie romantycznym. W tym sensie, że „przyroda odzyskuje swoje miejsce”.
Noś wygodne buty do chodzenia. Kamień jest nierówny. Mokre kamienie są śliskie. Nie noś sandałów. Poślizgniesz się. Zniszczysz swoje skarpetki. Będziesz tego żałować.
Kiedy jest najlepszy czas na wyjazd?
Wiosną i jesienią. W czerwcu jest za gorąco. Słońce świeci bezpośrednio na wodę. Żadnego cienia. Będziesz się pocił, zanim dotrzesz do wioski. Marzec lub październik to dobry czas. Powietrze jest chłodne. Światło jest miękkie. Nadaje się do fotografii. Dobrze, że nie straciłeś przytomności.
Najlepszy czas to poranek. Powierzchnia wody jest stosunkowo płaska. Światło pada z boku na kamienne konstrukcje, tworząc cienie i odsłaniając fakturę. Do południa blask staje się ostry. Szczegóły zostały utracone.
Hasankeyf: szerszy kontekst
Savashan jest preludium. To mała, intymna tragedia. Hasankeyf był epicką porażką.
Dalej w dół rzeki Hasankeyf to starożytne miasto. Jest również w połowie zalany. Różnica polega na skali. W okresie Artuqidów Savashan było wioską, a Hasankeyf było dużym miastem. Można było tu zobaczyć pałace. świątynie. mosty. Wszystko to zniknęło.
Ta sama wycieczka łodzią często prowadzi do Hasankeyf. Możesz je połączyć, jeśli masz czas.
Powódź w Hasankef: podwodna historia
Hasankef to nie tylko wioska. To starożytne miasto i centrum historii ludzkości, starsze niż większość współczesnych państw. Jednak opisanie opuszczonego miejsca bez wspomnienia Hasankefa oznaczałoby pominięcie najbardziej bolesnego rozdziału tej historii. Oczekuje się, że zalanych zostanie około 19 wiosek otaczających ten historyczny obszar. Poziom wody w zaporze Ilysu podnosi się. Woda wchłania wszystko.
Ludzie byli zmuszeni opuścić swoje domy. Ta kraina jest tak stara jak sama ludzkość. Teraz zamierzają ją pochować. Ziemie te przez stulecia służyły jako schronienie, ale obecnie pozostają martwe. Cisza tutaj jest ciężka.
Tam, gdzie starożytne skały spotykają się z wznoszącą się wodą
Jeśli podczas podróży znajdziesz się z dala od tłumów i w spokojniejszym miejscu, rozejrzyj się. Możesz nawet znaleźć miasto duchów. Wsie zostały spalone. Inne zostały opuszczone. Niektórzy po prostu czekają na nadejście potopu. Jeśli chcesz zachować tu wspomnienia i poczuć echo życia, musisz odwiedzić te miejsca.
Są cudowni. Są tragiczne.
Z niegdyś zamieszkałej osady pozostały jedynie kamienne szkielety. Ludzie, którzy napełniali te domy ciepłem, odeszli. Miejsca te pozostawione są na łasce losu. I nie ma nawet listy kilkudziesięciu opuszczonych wiosek. Ich liczba jest zbyt duża, aby ją policzyć. Nie ma znaczenia, czy planujesz wyjazd, czy po prostu czytasz o stracie. Skala tego wydarzenia jest porażająca.
Dlaczego warto odwiedzić, zanim zniknie
Podróżni często pytają, gdzie mogą znaleźć autentyczność. Nie można go znaleźć w broszurze ośrodka. Można go znaleźć w szczelinach zapomnianych miejsc.
Kiedy jechać: Przed podniesieniem się poziomu wody. Czas ucieka. Projekt tamy Ilisu na zawsze zmieni krajobraz.
Co warto zobaczyć: Jaskinie wykute w skałach. Stare mosty. Meczet, który stoi pomimo zbliżającej się rzeki.
Jak dojechać: Znajduje się w południowo-wschodniej Turcji. Logistyka jest trudna. Drogi są zakurzone. Ale widok na znikającą z grani dolinę jest wart wysiłku.
Ciężar pustych przestrzeni
Szczególne poczucie samotności pojawia się, gdy miejsce przeznaczone dla tysięcy ludzi jest teraz puste. To nie jest tylko problem architektoniczny. Chodzi o przewóz ludzi. Społeczność jest podzielona. Historia była pod wodą.
Zwiedzanie tych atrakcji to coś więcej niż tylko zwiedzanie. To jest dowód. To pokazuje, jak szybko można stracić historię. Woda nie dba o dziedzictwo. Ona po prostu wstaje.
Być może nie uda się zobaczyć wszystkiego podczas jednej wycieczki. Skala jest zbyt duża. Ale można to poczuć, stojąc w Hasankefie i patrząc na kamienną fasadę. Koniec ery. Wspomnienia cicho się rozpadają.
Wieś zniknęła. Woda przyjdzie. Co jeszcze mogą zyskać podróżujący? Tylko obrazy. Tylko historia. I mam nadzieję, że pamięć ma znaczenie.



































